RÓB COŚ

 

O czym myślisz, kiedy zasypiasz? Masz w głowie wielki plan, że będziesz drugim Martinem Lutherem Kingiem? A może raczej rozkminiasz zadania matematyczne? 

Nie ważne, rób to. 

Ja kiedy zasypiam myślę o tym, w co się ubiorę następnego dnia. Myślałam o tym jako dziecko podczas każdej wizyty w Kościele. To jest coś, co mnie wycisza, uspakaja i pozwala zasnąć. Czy to próżne i głupie? Nie, to ludzkie. 

O to właśnie mi chodzi. Nie ważne co robisz, jeśli robisz to dla siebie- rób to. Jeśli istnieje jakaś czynność, która sprawia Ci przyjemność - rób to. Nie ważne co - rób COŚ.      Każde takie COŚ  rozwija, daje temat do rozmowy i szansę na bycie kimś lepszym. Większość rzeczy, które lubię wykonuje sama. Tak już mam - jara mnie malowanie na drewnie i uprawa kwiatków. Nie czuje się zażenowana tym, że czytam fora o pelargoniach. Czytam, sadzę i podlewam, bo lubię to. 

Nie żałujmy sobie bycia sobą i własnych pasji. Nie ma nic nudniejszego od ludzi, którzy nie interesują się niczym. Zbieranie pluszowych jednorożców może być fantastycznym zajęciem. Ile znasz osób, które zbierają pluszowe jednorożce? Chętnie posłucham o Twojej kolekcji. Interesują Cię plemiona germańskie? Świetnie! Pasjonujesz się japońskimi samochodami? Zabierz mnie na przejażdżkę, opowiedz o tym. Wieczorami przez swoją wielką lunetę oglądasz gwiazdy? Chyba każdy by tak chciał... Rób to, rób COŚ.

Bardzo brakuje mi ludzi, którzy mają pasje.

Więc wyłącz telewizor, odłóż telefon i zacznij marzyć. Teraz, już.

 

DrukujE-mail

CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI

Im mniej wiem, tym mi lepiej.

Uciekam od zgiełku informacji. Każdorazowe czytanie tvn24 zostawia w mojej głowie głośne bum-bum-bum. Nie mogę później spać, bo mi  dudni w uszach od tych wybuchów, zamachów, łez. Boję się strasznie jak wiem, co może mnie czekać za rogiem. Nieświadoma żyję ciszej, spokojniej.

Kiedyś miałam wielką potrzebę nowego. Interesowała mnie polityka międzynarodowa. Ba! Ja nawet chciałam pracować w MSZ-cie. Kiedyś wiedziałam o wszystkich decyzjach ONZ i liczyłam się ze zdaniem największych tego świata. A dziś? Dziś jakbym przestała wierzyć. Straciłam poczucie, że ta polityka ma jeszcze jakiś sens. Zaniemówiłam słuchając „najważniejszych” i mowy mi do dziś nic nie zwróciło. Jaki byłby więc ze mnie dyplomata, jak ja tylko z przerażeniem kiwam głową?

Czytam ostatnio o zwierzętach i chyba przy tym zostanę.

Na rozgrzewkę polecam Wajraka. Piękne są relacje w świecie przyrody, brutalne i sprawiedliwe – dopóki nie wkroczy w nie człowiek.

DrukujE-mail

SUMMERVIBES

I nagle wczoraj tak mi zapachniało wakacjami, oranżadą, rolkami. 

Chwilę po zmroku, wyszłam na balkon i usłyszałam dźwięki czystej i niczym nie zmąconej młodości. Hałas przekrzykiwań, śmiechu, muzyki puszczanej z telefonu. Gdybym podeszła bliżej pewnie poczułabym obce zapachy nastoletniego potu i adrenaliny. Słodki zapach jej perfum z C-True i  ostry  jego porządania. Pewnie siedzieli na ławce, pluli przed siebie i palili papierosy. On był odważny, więc pił piwo.
Siedzieli po nocy, razem siedzieli. Marnowali czas, gadali głupoty. Oddychali sobą, śmiali się i wrzeszczeli.

Babcie w oknach marszczyły brwi, matki czekały na ich powrót nie mogąc zasnąć.


A oni byli, byli tam sobą, byli wiosną i nastolatkami byli.
I myśmy też kiedyś byli.

 

DrukujE-mail

NIE PRZECZYTAM W TYM ROKU 152 KSIĄŻEK

Wszak przyjęło się w świecie, że czytanie uszlachetnia. Przerzucanie stronic książek jest wyrazem inteligencji, dojrzałości, a może nawet mądrości. Krzyczą slogany, przekonują akcje społecznościowe - Czytaj Polaku! Czytaj Polko! (...) a staniesz się lubiany albo nawet zwiększysz swoje szanse na sex!

Zapomina się jednak, że samo czytanie to jeszcze nie klucz do sukcesu – zależy bowiem, co się czyta.

Książka książce nie równa. Weźmy na przykład taką Katarzynę Grocholę. Poczytna pisarka, liczba sprzedanych egzemplarzy plasuje ją w czołówce polskiej literatury kobiecej. Jednak wysiłek intelektualny włożony w przeczytanie jej książki równy jest oglądaniu M jak miłość. Nie trzeba myśleć, wystarczy wodzić oczami.

Inaczej jest z literaturą ambitną Paula C – wszyscy wiecie o kim piszę, wszak cytaty jego światłej myśli opiewają facebookowe tablice każdego dnia. Wysiłek jest tu ogromny, człowiek się spina, zaciska zęby i powstrzymuje wymioty… aby dobrnąć do końca książki i odhaczyć na liście przeczytanych. Co to wnosi? A no niewiele poza poczuciem, że się zmarnowało kilka godzin życia.

Piszę to wszystko dlatego, że śledzę hasztagi akcji czytania 152 książek w roku. Widzę co tam króluje i serce mnie boli. Mimo że akcja ma kilka zalet:  przesuwa kurz w miejskich bibliotekach, oprócz cycków można obejrzeć na instagramie okładki książek, a może nawet wzrośnie wskaźnik book per persona. To jednak organizatorzy zapomnieli, że CO SIĘ CZYTA ma duże znaczenie.

Jakość powinna wygrywać z ilością. Słaba literatura jest słaba. Tak samo jak słaby film jest słaby. Forma pisana nie czyni steku bzdur czymś wyjątkowym.

Bo wiecie… przyjdzie taki jeden z drugim, co przeczytali 152 x Meyer, Piekarę i Witkowskiego, pochwalą się "erudycją...." a jak głupi byli tak pozostali.

Jako inspiracje polecam zestawienie najlepszych i najgorszych książek 2015 roku Magdaleny Miecznickiej i Piotra Kofty w Radiowej Dwójce - audycja jest tu.

 

 

DrukujE-mail