PRZEPRASZAMY, MÓZG JEST CHWILOWO NIEDOSTĘPNY

Ostatnio często słyszę, że mam wyluzować, odpuścić, zejść z tonu. Trochę w tym prawdy - w ogólnym stresie spinam się jak agrafka i ciężko mi idzie komunikacja. Stres nie wynika z konkretnych przyczyn. Coś mi nie wyszło, coś mnie zdenerwowało, w coś uwierzyłam i się rozczarowałam. Ot, codzienność.
Dlatego postanowiłam mniej się przejmować, więcej oddychać i jak mantrę powtarzać - Ale o co Ci chodzi, weź daj spokój.

No więc powtarzam tak i powtarzam, a rzeczy dzieją się same:

w poniedziałek - ruszyłam z pod pizzerii z pizzą na dachu,
wczoraj- wyciszyłam telefon służbowy i przez pół dnia żyłam z myślą, że telepatia działa i oni faktycznie wiedzą, że nie powinni do mnie dzwonić,
wczoraj - zapomniałam o imieninach Łukasza i cały dzień martwiłam się, że jest jakiś smutny,
dziś -zrobiłam sobie cudną kawę, nawet fotę wstawiłam na instagrama, po czym wsypałam do niej łyżkę soli,
dziś- zamówiłam taksówkę. W Warszawie, a jestem w Łomży.

MOJE ŻYCIE ŻYJE OBOK MNIE. MÓJ MÓZG WZIĄŁ URLOP NA ŻĄDANIE.

DrukujE-mail

Aga poleca: WRZESIEŃ

Wrzesień to zawsze początek. Nowa pora roku, zaczyna się szkoła. Wieczory są coraz dłuższe, a co za tym idzie więcej czasu spędza się w domu. Zaczyna się sezon na seriale i książki. Ten miesiąc był pogodny i nie wymuszał siedzenia w domu. Sporo jeździliśmy i cieszyliśmy się słońcem. Zdecydowanie miesiącem czytelniczym będzie październik. Dziś jest 11, a ja kończę trzecią książkę :)

CZYTAŁAM

Anna Kamińska – Simona, opowieść o nadzwyczajnym życiu Simony Kossak
Książka lekka, zabawna. Napisana dobrym językiem. Przedstawia nam „wyklętą”, ostatnią  Kossakównę, córkę Jerzego, wnuczkę Wojciecha, prawnuczkę Juliusza — trzech malarzy rozmiłowanych w polskim krajobrazie i historii. Bratanicę Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. Miała być synem i czwartym Kossakiem. Tak jak przodkowie, dźwigać sztalugi i znane nazwisko. Wybrała własną drogę… Simona jest przykładem kobiety, która stanęła na przekór. Ciekawa lekcja o tym jak żyć po swojemu.

OGLĄDAŁAM

Tym razem znów serial. Jednak zupełnie inny. Przeklęty. Życie i śmierć Roberta Dursta. Ten serial był u nas hitem września. Ostrzegam, to jest historia prawdziwa. To się wydarzyło. Niech Wam się nie wydaje, że takie rzeczy się nie dzieją. 6 odcinków, 3 trupy i jeden człowiek, który zespala całą historię. Bardzo wciągające.

Zachody słońca nad Bałtykiem. Mamy od kilku lat tradycję jeżdżenia nad morze po sezonie. Nie ma tłumów Ryśków w sandałach, parawanów i cen jak za zboże. Jest za to bryza, miłe wieczory z ładnym widokiem i jak Wam się poszczęści, jak Nam w tym roku – piękna pogoda. Polecam bardzo, totalny reset.

SŁUCHAŁAM

Trochę próżnia, trochę odgrzewany kotlet.  W głośnikach mojego autka królowało bowiem w tym miesiącu STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO! Podkradałam mamie, jakąś starą składankę i przemierzałam podlaskie drogi nucąc Z nim będziesz szczęśliwsza. Sentymentalnie, romantycznie, jesiennie. Tak jak powinno być!

JADŁAM

To nowa kategoria, ale chyba zostanie moją ulubioną. Przed wyjazdem do Jastrzębiej Góry znajomi polecili nam małą knajpkę w pobliskiej Karwi. Gotuje tam mistrz i smakosz kulinarny – tak sam o sobie mówi- Jerzy Waśkowski. Klimat restauracji przypomina wiejską plebanię, ale jedzenie rekompensuje wszystko! Nalewka z kwiatów białego bzu i zapiekany kogiel-mogiel z adwokatem zwaliły Nas z nóg. Do tego sam szef kuchni wita gości, opowiada im o sobie, pokazuje zdjęcia. Klimat dziwny, nietypowy, ale czasem warto poczuć się jak burżuj! Piwniczka u Jerzego Waśkowskiego – adres tu.

DrukujE-mail

GRAŻYNA WYCHODZI Z DOMU...

Ostatnio publicznie przyznałam się, że szukam przyjaciół. TU.

Dlatego, żeby nie pozostać gołosłowną, postanowiłam odświeżyć dawne, lekko zakurzone znajomości.
Odezwałam się do, dajmy na to, Grażynki. Miła z niej była dziewczyna, bardzo towarzyska. Wstukuję więc na klawiaturze: 
– Cześć Grażynko, jak leci, tyle lat, co tam u Ciebie. 
– Koty, pieski, działka, mąż. Odpisuje mi w mgnieniu oka.
Na wstępie zostaję uraczona historią o szpakach, które zjadły jej w tym roku czereśnie i powoli zaczynam przysypiać, jednak nie poddaje się. Każdy ma jakąś pasję. Nie skreślę Grażynki tylko dlatego, że lubi sadownictwo. Po za tym jest miła – pyta też co u mnie. Opowiadam w pięciu słowach i przechodzę do sedna. 
– Grażynko, a może byśmy się spotkały? Wyskoczmy na miasto, na jakieś piwo czy wino, a jak będzie dobre flow, to może nawet na wódeczkę? 
Grażynka wysyła uśmiechniętą paszczę – zawsze uśmiechnięta paszcza i zero komentarza wzbudzają mój niepokój, więc i tym razem czekam, co będzie dalej. Wreszcie odpisuje coś więcej poza żółtą emotikoną. 
– Nie piję raczej alkoholu, więc może kawa? 
– Kawa? No bingo Grażynko, jasne pójdźmy na kawę. 
Nie piję kawy, ale co z tego, przecież nie będziemy się licytować, że może w takim razie zielona herbata…. 
– Grażka, to kiedy Ci pasuje? Jutro? 18? 
W odpowiedzi znów pojawia się złowieszcza, uśmiechnięta mordka. Ręka mi drży, rajstopy zaczynają swędzieć, a po nodze chodzi komar. Grażynka pisze, że ona w sumie to może się spotkać, ale od poniedziałku do piątku i od 16 do 18. Trochę mnie to dziwi, ale nie, no jasne dostosuje się. 
– A co, studiujesz wieczorowo? Rzucam najsuchszym sucharem, jaki mam pod ręką. 
– Nie. Po prostu o 18 mój mężczyzna wraca z pracy i spędzam z nim czas. 
I w tym momencie kubek wypada mi z ręki, herbata rozlewa się po całym biurku – nie zalewa jednak telefonu… a szkoda, zalałby się i nie mogłabym nic odpisać. Walczę ze sobą, ale nadal żartem odpisuję: 
– Ha, ha, ha! Grażka, ale co wy od tej 18 robicie z chłopem? Dzikie orgie? 
W ripoście znów uśmiechająca się paszcza. Jak się jej tak przyglądam, to zaczynam widzieć w tym uśmiechu nienawiść. Mówię Wam, przyjrzyjcie się kiedyś. 
Chwilę później Graża zaczyna się tłumaczyć: 
– Nie, to nie tak. Kiedy wraca mój ukochany razem staramy się wykonywać obowiązki domowe. Wiesz pranie, sprzątanie i takie tam. Oglądamy też telewizję i chodzimy na spacery. Ukochany lubi spędzać ze mną czas i dużo mi pomaga. 
– Aaaaaa – wystukuję elokwentnie – czyli prasujecie sobie razem, a w tle leci M jak Miłość. Super zazdroszczę! Muszę lecieć Grażynko, odezwę się jeszcze kiedyś. 
W odpowiedzi Grażynka posyła mi – kto zgadnie, co?

Dlatego prostuję moje ogłoszenie matrymonialne – szukam przyjaciół. Potencjalny kandydat musi mieć wolną wolę i mózg. Całą resztę wytrzymam.

Ps. Ja się tak mądrzę, bo mój chłop wraca o 20! Czyli wychodne mam między 16 a 20! Mam tyle wolnego czasu, że nie wiem, do której Biedronki pojechać… Kumacie?

DrukujE-mail

Aga poleca: SIERPIEŃ

 Od dłuższego czasu noszę się z pomysłem cyklu wpisów o tym co ciekawego przeczytałam, zobaczyłam, słyszałam w ostatnim czasie. Wpisy typu - niech ktoś poleci dobrą książkę, dobry serial, dobry film - to standard na moim facebooku.  Wychodzę naprzeciw!

Czytałam: 

Tutaj zawsze mam najwięcej do powiedzenia. Zdecydowanie czytam więcej niż oglądam. Przeczytałam w sierpniu chyba tylko 3 książki, z czego jedną uważam za godną polecenia.

Halo człowiek - Konrad Kruczkowski

Mam tę satysfakcję, że poczynania autora śledzę od dawna. Konrad jest blogerem - autorem poruszającego bloga Halo Ziemia.Jego debiut literacki to zbiór wywiadów, a może raczej szczerych rozmów o wartościach. Konrad spotkał się z Anną Dymną, Ewą Błaszczyk, ojcem Leonem Knabit, Henryką Bohniarz, Tomaszem Raczkiem i Marcinem Mellerem.To jest opowieść o postrzeganiu świata. Rewelacyjnie poprowadzone dialogi, bez oczywistości, bez umoralniania, bez poczucia, że autor wie lepiej.Dawno nie czułam się tak wyciszona, po przeczytaniu książki. To naprawdę warte uwagi.

Wysokie Obcas, sierpień 2016: Julian Tuwim: Byliśmy straszni. Młodzi, dowcipni, okrutni, a do tego z forsą


Artykuł o miłości do języka, o miłości do kobiety i o miłości do ojczyzny. O Tuwimie jakiego nie znałam. Bardzo smutna historia życia, zawarta na 3 stronach a4. Dobrze mi się to czytało, przeczytałam dwa razy. Nie tylko dla tych, którzy interesują się literaturą polską. O mądrych ludziach warto się uczyć, a Wysokie Obcasy jednak warto czytać.

Oglądałam:

Moim umysłem i moją duszą zawladną serial. Jestem pod wielkim wrażeniem. Zapytajcie za miesiąc czy już mi przeszło i przestałam o nim gadać każdej napotkanej osobie :)

 The stranger things8 odcinków obejrzeliśmy w niecały tydzień. Rekordowo były to 3 odcinki jednego wieczora. Jeśli nie wystarczy Wam taka rekomendacja to powiem tak: ten serial to podróż w czasie do lat 80tych. Daje nam to co było najlepsze w Cudownych latach, Miasteczku Twin Peaks, Czy boisz się ciemności i książkach S.Kinga. Do tego muzyka, od której mam ciary i Winiona Ryder, od której też mam ciary.  

Słuchałam:

Zdecydowanie jest to miesiąc Korteza – cala płyta… razy tysiąc. Jak ktoś nie słuchał, niech posłucha. Wieczorem, przy winie.

 

DrukujE-mail