PO CHOLERĘ WAM DWA PSY?

To jest jedno z najczęstszych, kiedy ktoś dowiaduje się, że mamy dwa czworonogi. Często nawet nie odpowiadam, tylko czekam, aż ten ktoś nas odwiedzi i przekona się sam.
Decyzja o zakupie psa determinuje życie na najbliższe 10-15 lat. Niby każdy to wie, jednak bywa różnie.
Zarówno ja, jak i Łukasz pochodzimy z domów, gdzie zwierzęta były cały czas. Dlatego było dosyć oczywiste, że piesek się u nas pojawi. Decyzja o wyborze maltańczyka podyktowana była wielkością tej rasy i faktem, ze ma włosy, a nie sierść, przez co nie uczula i nie zostawia kłaków wszęęęędzie. 

Dorosłość weryfikuje dużo wyborów. Wydawało mi się, że jestem świadoma odpowiedzialności i obowiązków wynikających z posiadania psa – przecież miałam już nie jednego. Rzeczywistość, gdy jest to tylko twój pies i nie ma do pomocy – mamy, taty, siostry, babci – może zdziwić. Zaskoczeniem nie były spacery – a częstotliwość wizyt u weterynarza, ilość niezbędnych akcesoriów, ceny karmy. Dobra - przebrnęliśmy przez pierwsze 3 miesiące, wyrobiliśmy nową rutynę. Serce skradła Nam mała puchata kulka. Rządziła Nami jak chciała, wszystko jej było można.
Problem pojawił się, gdy wyraźnie dostrzegliśmy, że Kiwi się nudzi sama w domu. Nie niszczyła mebli, nie gryzła kabli. Ona porostu była smutna. Pojawił się wiec pomysł drugiego psa. Mocno się wahałam. Łukasz nalegał, mówił, że bierze na siebie obowiązki. Liczi pojawiła się u Nas, gdy Kiwi miała 6 miesięcy. Mieliśmy więc dwa szczeniaki. Zasikana podłoga, wstawanie w nocy, problemy z jedzeniem – prawie jak małym dzieckiem. Bywały kryzysy, bywały kłótnie między Nami. Nauczyliśmy się i nauczyliśmy je podstawowych zasad po około 3 miesiącach. Teraz jest już dobrze, mamy rytm i wypracowane zasady posłuszeństwa. Nadal przerażają mnie podwojone koszty wizyty u psiego fryzjera i weterynarza, jednak podchodzę do tego rozsądnie.

Wiem, że wszyscy się z Nas śmieją. Wiem, kto postrzega nasze zwierzaki jako substytut dzieci – jednak wiem też, że gdybyście mieli w domu dwa małe maltańczyki pokochali je byście tak mocno jak my. Oczywiście, że przywiązanie do zwierzęcia w jakiś sposób zastępuje przywiązanie do ludzi. Tworzymy relacje, które w innych przypadkach opierałyby się na rodzinie. Jednak zanim dojrzejemy do decyzji o posiadaniu dzieci, łatwiej i bezpieczniej jest przećwiczyć to wszystko na mniej wrażliwych emocjonalnie istotach.

comments

DrukujE-mail