Aga poleca: WRZESIEŃ

Wrzesień to zawsze początek. Nowa pora roku, zaczyna się szkoła. Wieczory są coraz dłuższe, a co za tym idzie więcej czasu spędza się w domu. Zaczyna się sezon na seriale i książki. Ten miesiąc był pogodny i nie wymuszał siedzenia w domu. Sporo jeździliśmy i cieszyliśmy się słońcem. Zdecydowanie miesiącem czytelniczym będzie październik. Dziś jest 11, a ja kończę trzecią książkę :)

CZYTAŁAM

Anna Kamińska – Simona, opowieść o nadzwyczajnym życiu Simony Kossak
Książka lekka, zabawna. Napisana dobrym językiem. Przedstawia nam „wyklętą”, ostatnią  Kossakównę, córkę Jerzego, wnuczkę Wojciecha, prawnuczkę Juliusza — trzech malarzy rozmiłowanych w polskim krajobrazie i historii. Bratanicę Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec. Miała być synem i czwartym Kossakiem. Tak jak przodkowie, dźwigać sztalugi i znane nazwisko. Wybrała własną drogę… Simona jest przykładem kobiety, która stanęła na przekór. Ciekawa lekcja o tym jak żyć po swojemu.

OGLĄDAŁAM

Tym razem znów serial. Jednak zupełnie inny. Przeklęty. Życie i śmierć Roberta Dursta. Ten serial był u nas hitem września. Ostrzegam, to jest historia prawdziwa. To się wydarzyło. Niech Wam się nie wydaje, że takie rzeczy się nie dzieją. 6 odcinków, 3 trupy i jeden człowiek, który zespala całą historię. Bardzo wciągające.

Zachody słońca nad Bałtykiem. Mamy od kilku lat tradycję jeżdżenia nad morze po sezonie. Nie ma tłumów Ryśków w sandałach, parawanów i cen jak za zboże. Jest za to bryza, miłe wieczory z ładnym widokiem i jak Wam się poszczęści, jak Nam w tym roku – piękna pogoda. Polecam bardzo, totalny reset.

SŁUCHAŁAM

Trochę próżnia, trochę odgrzewany kotlet.  W głośnikach mojego autka królowało bowiem w tym miesiącu STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO! Podkradałam mamie, jakąś starą składankę i przemierzałam podlaskie drogi nucąc Z nim będziesz szczęśliwsza. Sentymentalnie, romantycznie, jesiennie. Tak jak powinno być!

JADŁAM

To nowa kategoria, ale chyba zostanie moją ulubioną. Przed wyjazdem do Jastrzębiej Góry znajomi polecili nam małą knajpkę w pobliskiej Karwi. Gotuje tam mistrz i smakosz kulinarny – tak sam o sobie mówi- Jerzy Waśkowski. Klimat restauracji przypomina wiejską plebanię, ale jedzenie rekompensuje wszystko! Nalewka z kwiatów białego bzu i zapiekany kogiel-mogiel z adwokatem zwaliły Nas z nóg. Do tego sam szef kuchni wita gości, opowiada im o sobie, pokazuje zdjęcia. Klimat dziwny, nietypowy, ale czasem warto poczuć się jak burżuj! Piwniczka u Jerzego Waśkowskiego – adres tu.

comments

DrukujE-mail