SINCE 2000

Sylwester 2000 to było coś. Miały stanąć radzieckie zegary, miały wybuchnąć bomby i miał być koniec świata. Pamiętam dokładnie, jak odchodził Jelcyn i młody Władimir podejmował urząd. Już wtedy miałam przeczucie, że wyjątkowy z niego gość.

Sylwester 2000 to było coś. Miałam 9 lat i zorganizowałam wielki bal. Przyszli moi najlepsi przyjaciele - Ola i Piotrek. Wszyscy byliśmy bardzo odświętni.Dom przyozdobiłam tysiącem serpentyn z bibuły, na ścianie zawisły wycięte z brystolu cyfry 2 0 0 0, a confetti (własnej produkcji z dziurkacza) można znaleźć było w czeluściach kanapy przez kilka kolejnych lat.

Muzyka również była wyjątkową. Płyty kupione na stadionie i kasety! zapewniały nam hity takie jak Fristajla faka maka daka (kto nie śpiewał ten lama), Ups I did it egejn, its maj lajf, lets get laud (moje ulubione) oraz Bal wszystkich świętych. Gusta mieliśmy wybredne. Zagłuszaliśmy swoim boomboxem sylwestra z jedynka, którego oglądali rodzice. Przysięgam, że prowadził go Artur Orzech! 

Miałam poczucie misji -przecież to jubileusz, feta i harmider! Wymusiłam na Mamie przygotowanie wykwintnych przekąsek -przysmak świętokrzyski vel. Krateczki, popcorn (z pateli, nie z mikrofali), gumy balonowe na rolce oraz kanapki z kiełbasą podwawelską. Wszystko popijaliśmy Pikolo. Nie uwierzycie, ale bez alkoholu też można się świetnie bawić!

Na tę okazję wystroiłam się, najlepiej jak umiałam. Podkradłam siostrze czerwoną jeansowa spódniczkę. Do tego dobrałam bluzkę w odcieniu bordowy kameleon. Zmieniała kolor w zależności od kąta padania światłą. Była piękna. oj tak. Włosy miałam zrobione na goferki i podpięte spinką z kokardką, którą tego wieczoru zgubiłam.  Był też makijaż wykonany błyszczykiem z Trzynastki! Czułam się taka dorosła, kupiłam Trzynastkę chociaż miałam tylko 9 lat...

Sylwester 2000 to było coś. Nie stanęły radzieckie zegary, nie wybuchły bomby atomowe ani nie skończył się świat. Myśmy dorośli, bluzka kameleon wypłowiała, błyszczyk z Trzynastki wysechł, a ja wiem, że po Freestalyer jest... rock in the microphone.

comments

DrukujE-mail