CIUT CIUT I JESZCZE

Zdarzyło mi się pewnego razu ciut za długo parkować w galerii handlowej. Manewrowałam sobie wesoło, kręcąc kierownicą raz w prawo, za chwilę w lewo i znów w prawo, gdy obok mnie pojawił się Chłop.

Chłop to był nie stary, po 30tce pewnie. Utulony w puchaty pokrowiec fotela w swoim złotym oplu. Chłop zerkał na mnie, przyglądał się i mruczał. Już czułam jak zimny pot płynie mi po plecach. Chłop tłustymi palcami stukał w kierownicę. Zielona zapachowa choinka pod jego lusterkiem, machała się w tym samym rytmie. Sekundy mijały, a ja spokojnie mowiłam do siebie – jeszcze chwilka, trzy skręty w lewo i będziesz zaparkowana.

Udało się! Zadowolona zgasiłam silnik. Opel chłopa zbliżył się niebezpiecznie. Okno się uchyliło. Zza szyby wychylił się chłop typowy, bez szyi, ale za to ze złotym łańcuchem.

Uśmiechałam się nadal, ale on jakby nie podzielał mojego entuzjazmu.

Wreszcie odezwał się – „Jak się nie umie jeździć samochodem... to się jeździ rowerem he he he he” (....) „hue he he hue” Parking ogarnęło jego rżenie. Był tak niesamowicie podniecony swoją erudycją, że śmiał się dobre trzy minuty. A w mojej głowie wojna. Wszystkie myśli pędzą w poszukiwaniu ciętej riposty. Przypominam sobie teksty, którymi raczyło się kolegów w gimnazjum. Co odpowiedzieć chłopu?! Mam już na końcu języka – Twoja stara – jako uniwersalną puentę gimbazy, gdy mój mózg trafia na górę złota. Uśmiechnęłam się przepięknie i  z rozkoszą odpowiedziałam: "Ma Pan coś między zębami."

Zakupy były udane.

Miłego dnia Kochani.

zdjęcie -stąd

comments

DrukujE-mail