MÓJ ROZMÓWCA JEST WAŻNIEJSZY

Kiedyś pomyliła mi się pewność siebie z pychą. 

Pamiętam to dokładnie, rozmawiałam z koleżanką i opowiadałam jej o sobie. Opowiadałam, opowiadałam, płyną strumień słów. Moje problemy, przygody, emocje. Było ich tyle. Mówiłam i mówiłam. Ja, tylko ja.

 A potem rzuciłam od niechcenia – gdybyś chciała mi coś powiedzieć, to mów. Przecież wiesz, że nie zadaję pytań. Sama mi powiesz, prawda?

Ale ona nie mówiła. Tylko kiwała głową.

Płytka była woda, po której szłam – długie monologi. Nie pomyślałam, że jak przestanę pytać, to niedługo nie będzie miał mnie kto słuchać?  Głupia byłam.

Niedawno spotkałam tę koleżankę w sklepie. Uśmiechnęła się do mnie tak pięknie. Zagaiłam rozmowę jak zwykle słowotokiem tego, co u mnie. A po chwili mi zaświtało, że od tego, co ja jej chcę powiedzieć... ważniejsze jest dla mnie to, co od niej usłyszę. Porozmawiajmy, żeby posłuchać.

Mój rozmówca jest ważniejszy. Boże, jakie to proste.

 

 

comments

DrukujE-mail