TAKA ZE MNIE SWOJSKA DZIEWCZYNA

Zanim zaczniesz czytać wprowadź się w odpowiedni nastrój klikając tu.

Wczoraj na siłowni doznałam olśnienia. Błysk, trach, gromy z nieba, gwiazdki nad głową i fanfary! Nie, nie spadłam z bieżni. Włączyło mi się disco polo na ipodzie...

Usłyszałam znajome dźwięki "Magiery". Rozkręcałam się razem z rytmem gitary. Gdy Sławomir dochodził do refrenu pot spływał mi po twarzy, a orbitrek ledwo trzymał się podłogi. Jak mogłam wcześniej tego nie odkryć?! Później była sesja z Zenkiem, jeszcze bardziej owocna w moje zmęczenie. Uwieńczeniem maratonu byli chłopcy z Figo Fagot. Takiego dystansu to ja nigdy dotąd nie zrobiłam!

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie wpadły na to jeszcze Chodakowska, Lewandowska i inne "owskie" od fitnessu. Przecież nawet psa szkoli się treningiem pozytywnym - poprzez kojarzenie przyjemnych bodźców. Disco Polo przypomina imprezy, imprezy kojarzą się z wakacjami, a wakacje z ładnym wyglądem.

Wszyscy tacy jesteśmy elokwentni, oczytani, wygadani. Jemy razowe kanapki z jarmużem, pijemy wodę koksową i wiemy wszystko o oleju palmowym. Jeździmy holenderskimi rowerami, hodujemy rasowe bezpańskie koty, czytamy S.J. Leca i potem strzelamy z rękawa „swoimi” nieuczesanymi myślami, na wakacje jeździmy do Tajlandii... najlepiej stopem.

A kiedy zapada noc, upalna noc lipcowa… kiedy drinki zaczynają się kończyć, a zabawa zaczynać – wtedy wszyscy śpiewamy „Ona tańczy dla mnie” i jemy hot dogi z Orlenu.

Więc na siłowni będę sobą. Będę swojską dziewczyną i będę bardzo głośno słuchać Zenka. Niech gadają.

comments

DrukujE-mail