MAM LEKKIEGO ZEZA / MOWA NIENAWIŚCI

Mam lekkiego zeza na lewym oku. Mam też pełną świadomość, tego, że go mam. Jest nieoperacyjny – nie warto dla tak małej wady ingerować w oko. Korekta laserowa również jest wykluczona. Okulary noszę do czytania i do pracy z komputerem, ale czasem zdarza mi się, że nie zdejmę ich cały dzień. Uważam, że mój zez jest nieładny, ale przywykłam i nie czuję już potrzeby zmiany. Taka moja natura i uroda, nic nie poradzę. 

Kiedyś było inaczej…

Zawsze byłam pewna siebie. Nie miałam oporów przed pokazywaniem siebie w Internecie. Jednak zdjęcia były starannie wyselekcjonowane, najważniejsze kryterium – oczy prosto. Był rok 2007, byłam nastolatką i raz, jeden jedyny raz wstawiłam na swojego fotobloga zdjęcie z lekko uciekającym lewym okiem. Było bardzo ładne, miałam na nim taki błękitny sweterek.

I stało się najgorsze… Zauważyli. Miałam opcję moderowania komentarzy, więc mogłam usunąć te, które nie były odpowiednie. Większość była po prostu wredna. Do krwi zabolał jeden – zaczynający się „Dziewczyna Wądołka….”. Anonim trafił tam, gdzie nie trafił nikt. Uraził mnie wytykając mi moją wadę, jednak zrobił to w sposób ujmujący mojemu chłopakowi. Miałam 15 lat i byłam ogromnie zakochana. Zaczęłam się wstydzić, wstydzić samej siebie. Bałam się co powie mój chłopak, co zrobi. Czy uzna mnie za niegodną jego uczuć? Nie pamiętam co zrobił, nie pamiętam nawet czy mu o tym później powiedziałam. Obecnie jest moim mężem więc chyba się nie przejął. :)

Wiecie jaka była moja reakcja na tamten komentarz? Rozpaczliwa. Usunęłam wszystkie zdjęcia z Internetu. Wszystkie. Przestałam prowadzić tego fotobloga, konto na epulsie i gronie.

Na szczęście tylko tyle, bo szybko zmądrzałam. Na szczęście zawsze miałam tę pewność siebie.

I teraz będzie puenta…

Dla tych, którzy jej nie wychwycili. Czy osoby, które zostawiły mi tamte obraźliwe i anonimowe komentarze miały na uwadze moją wrażliwość? A może myślały, że ja nie wiem, że mam tego zeza i trzeba mnie skierować do okulisty? Czy też uznały, że osoba z wadą wzroku jest niegodna pokazywania się w Internecie? Albo, że jest to zabawne?

Jak dużo może anonimowe słowo, wie tylko ten, kto go doświadczył na sobie, tak centralnie, w czuły punkt. Więc zanim napiszesz pomyśl czy Twoje słowo wniesie coś oprócz zawstydzenia, upokorzenia i smutku, tego do kogo je kierujesz.

Przemoc słowna w Internecie to przemoc. Taka sama jak każda inna. Mnie nadal boli, gdy o tym myślę… i odruchowo mrużę oczy...

comments

DrukujE-mail